Ponoć nikt nie zna dokładnie czasu swojego odejścia stąd. Są więc tacy, co to odejście nazbyt przyśpieszają, jak i ci, co uporczywie, za wszelką cenę ten czas odwlekają. Czy to jednak chodzi o wyznaczony nam dzień i godzinę, czy może o coś innego?
*
To była mała wieś z zaskakująco dużym starym pałacem. A pałac miał swoją legendę, ale nie o jakimś upiornym widmie, lecz o dziwnym aniele,który przybrać miał też postać małej dziewczynki. No tak, ale od początku.Hrabia, który nabył te dobra, chciał żyć w miarę daleko od miast i innych dworów, bo zmęczyli go ludzie, wysokie urzędy i podróże. Nie wiadomo więc czemu wybudował tak duży i piękny pałac, jeśli nie chciał w nim gościć wielu. Dookoła było z dwie setki chłopskich chałup, ale Hrabia nie bywał tam wcale. Dbał o wystrój komnat, o bogatą  bibliotekę i wymyślny park oraz ogród. Jakby to był cały jego świat. Mieszkał tam z żoną i ze służbą już kilka lat i bardzo rzadko wyjeżdżał gdziekolwiek. Wieczorami przesiadywał w bibliotece pod wielkim zegarem z aniołem trzymającym w ręce wahadło. Kiedyś przeciągnął czytanie w noc i przez okno ujrzał jakieś światło w piwnicach. Zaciekawiony zszedł tam widząc w ścianie szczelinę, której tam nigdy nie było. To z niej dobywało się światło, które zaraz zgasło, jakby ktoś nagle odszedł. Gdy zaczął oglądać to miejsce uważnie, znalazł na posadzce zwiniętą kartkę, a na niej pięknym pismem dwa zdania: „Twój czas powoli się zbliża. Spełnij to, co masz jeszcze do spełnienia.” Tej nocy nie mógł zasnąć, bo pierwszy raz pomyślał o śmierci.Ale co miał do spełnienia? Rano zdawało mu się, że to mu się śniło, bo i żona miała sen o jakimś dziecku w jamie śpiącego niedźwiedzia. Trochę zaniepokoiło to ich oboje. W południe Hrabia ujrzał stojącą przed bramą bardzo wychudzoną dziewczynkę, która poprosiła go o wsparcie, bo przymierają z głodu w niedalekiej chacie. Poprosił, by zaprowadziła go tam. Dziwił się, jak lekki miała krok. Gdy zobaczył bardzo ubogą chałupę, pomyślał, że on nic nie wie o ludziach żyjących tuż tuż. Jakby zamknął się w twierdzy, ale przed kim? Ta dziewczynka pokazała mu biedne wnętrze i powiedziała, że tu nikt nikomu nie pomaga, że ludzie jakby się pozamykali w swoich chatach, zagrodach, patrząc wilkiem na siebie wzajemnie. Hrabia poczuł ukłucie w sercu, bo pomyślał o swoim zamknięciu – w pałacu i w sercu. Wziął małą do pałacu i obdarował, każąc słudze zanieść jeszcze to i owo do chaty. Od tego dnia zaczął obchodzić swoje włości, poznawać mieszkańców, słuchać o ich dolach i niedolach. A w niedzielę zabrał głos po Mszy, że będzie pomagał tym, którzy innym pomogą. Chciał, by ludzie trochę się otwarli. Nie mógł jednak jakoś spotkać tej dziewczynki ani trafić do tamtej chaty. Może ją odnowili i zmieniło się obejście? Wiele zresztą zmieniło się w tej wiosce przez kilka miesięcy. Hrabia nagle zaniemógł, wezwano doktora z miksturami, ale i ludzie przynosili coś z serca życząc mu zdrowia. Leżał w łożu już parę dni i tej nocy miał sen, w którym ujrzał tę dziewczynkę, jakby już o kilka lat starszą, piękną i z jasnym wzrokiem, stojącą pod ładną, nową chałupą i dziękującą mu za otwarcie serca i serc. Zobaczył też, jak ona zbliża się do jego pałacu i wchodzi do tamtej piwnicy… Zbudził się i mimo gorączki i próśb żony zszedł tam. Właśnie gasło światło w tej szczelinie, pod którą znów leżała kartka, a na niej słowa: „Dopełniłeś czasu swego.” I ujrzał, jak jasny Anioł z twarzą tej dziewczynki wyciąga ku niemu ramię, by go poprowadzić… Mówił o nim, gdy przybiegła za nim żona. Tej nocy umarł bardzo spokojnie. We wsi płakano po nim.
*
Czas życia jest dany i zadany. Iluż z nas go traci lub chce go przedłużać, ale nie spełniać. Może trzeba prosić Anioła o znak, by móc potem spokojnie z nim odejść?